Nie ma drugiego takiego przypadku w Polsce, gdy obowiązek odbioru nieczystości ciekłych przejmuje na siebie samorząd. Mam nadzieję, że inne miasta i gminy pójdą naszym śladem – mówi zastępca prezydenta Nowego Sącza Wojciech Piech. Nowy Sącz od 1 września 2017 roku przejmuje od mieszkańców obowiązek opróżniania zbiorników na nieczystości ciekłe. Zgodnie z przyjętą przez Radę Miasta Nowego Sącza uchwałą, stawka za 1 m sześcienny odbieranych nieczystości wynosi 15 zł, a rozliczenie poprzez wystawioną fakturę będzie odbywać się w cyklu miesięcznym. To prawdopodobnie pierwszy taki przypadek w kraju. 

O problemie nieszczelnych szamb w gminie Skawina pisaliśmy już na wiosnę br. w artykule: Koniec z nielegalnym pozbywaniem się nieczystości w Nowym Sączu. A kiedy w gminie Skawina?

Już wtedy pisaliśmy, że tajemnicą poliszynela jest to, że na terenach gminy Skawina, gdzie kanalizacji brak, wiele szamb jest nieszczelnych, ścieki lądują w przydrożnych rowach, kanalizacji deszczowej, itd. By się o tym przekonać, wystarczy wsiąść na rower, bądź pieszo przejść się po sołectwach…

Takie działania w świetle prawa są przestępstwem. W przypadku niezgodnego z prawem odprowadzania ścieków, często zatruwane jest najbliższe otoczenie, a w rezultacie i dalsze, ponieważ szkodliwe substancje dostające się do gleby, trafiają dalej do wód podziemnych i błędne koło się zamyka.

O nieszczelnych szambach rozpisywała się również Gazeta Prawna:

Beata wyrzuca sobie, że sytuacja ją sparaliżowała. Powinna nagrać tę rozmowę, jakoś zareagować, zgłosić sprzeciw. Ale nic nie zrobiła. Podobnie jak wówczas, kiedy się sprowadziła do Smogogradu, do kupionego za frankowy kredyt domu w dzielnicy, która była niczym wieś: las za oknem, koguty piejące u sąsiada na działce, gołębie wylatujące z gołębnika na drugiej posesji. Czysta natura, mogłoby się wydawać. Ale natura oznacza także brak udogodnień cywilizacyjnych w postaci chociażby wodociągów i kanalizacji. – Zamontowaliśmy studnię głębinową, trzeba było też założyć szambo – opowiada. Sąsiad z pobliskiej posesji wpadł na kawę, żeby ją oświecić i służyć dobrą radą. – Sąsiadko – rzekł – za drobną opłatą firma rozszczelni pani szambo i będzie czysta korzyść. To płynne wyleci, grube zostanie, wystarczy raz, góra dwa razy w roku wzywać szambiarkę, czysta oszczędność – przekonywał. – Ale przecież mamy własne ujęcia wody, czerpiemy wodę z poziomu 6 metrów – zaprotestowała nieśmiało. – Eee tam, nie doleci – sąsiad zaśmiał się tubalnie. Efekt był taki, że zanim miasto założyło kanalizację w jej dzielnicy, do firmy wywożącej ścieki dzwoniła 2–3 razy w miesiącu. Sąsiad, tak jak mówił, dwa razy w roku. Ona jeszcze wydawała pieniądze na badanie wody, bo panicznie się bała, że jej rodzina zejdzie w bólach na czerwonkę albo inne choróbsko.

/ http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1012244,smog-spoleczenstwo-walka-ze-smogiem.html /

Czy do czasu gdy kanalizacja w gminie Skawina obejmie całą gminę Urząd Miasta i Gminy w Skawinie wprowadzi podobne rozwiązania jak w Nowym Sączu?

Czy jest w posiadaniu informacji o regularnym odprowadzaniu ścieków z szamb (tam gdzie brak kanalizacji) przez firmy się tym zajmujące?

Czy prowadzi(ł) kontrole?