DGP: „Nauczyciele w służbie cywilnej: Urzędnik będzie uczył, a nie strajkował”

Po jesiennych wyborach nauczyciele mogą zostać włączeni do służby cywilnej. To oznaczałoby duże zmiany i dla nich, i dla samorządów, a także dla uczniów. Nawet związkowcy przyznają, że reforma statusu zawodowego nauczycieli jest nieunikniona. Choćby z tego powodu, że ich pensum wynosi zaledwie 18 godz. tygodniowo. Nie bez powodu zatem podczas okrągłego stołu oświatowego, który rozpoczął się 26 kwietnia 2019 r., pojawił się pomysł, aby uczących w szkołach włączyć do korpusu służby cywilnej. Wówczas pedagodzy formalnie staliby się urzędnikami. Dzięki temu miałby wzrosnąć prestiż ich zawodu.

Co dokładnie może oznaczać przeniesienie nauczycieli do korpusu dla nich samych, dla samorządów oraz dla uczniów i rodziców?

Nauczyciele

▪ Byliby bardziej dyspozycyjni.

▪ Po zdaniu egzaminu państwowego i zostaniu urzędnikiem mianowanym mogliby liczyć na dodatek wynoszący nawet do 4 tys. zł miesięcznie.

▪ Zachowaliby trzynastki, dodatek stażowy, nagrody i zyskaliby jeszcze dodatek zadaniowy.

▪ Po ich przejściu do służby cywilnej można by zlikwidować dużą część zapisów w Karcie nauczyciela.

Samorządy

▪ Nie wypłacałyby pensji pedagogom, bo robiłby to bezpośrednio rząd. Jednocześnie maksymalnie okrojona zostałaby subwencja oświatowa.

▪ Wysokość funduszu wynagrodzeń określana byłaby centralnie, przy udziale wojewodów.

Rodzice i uczniowie

▪ O przyjęciu nauczyciela do szkoły decydowałby otwarty i konkurencyjny nabór, co podniosłoby jakość nauczania. Do pracy w szkołach trafiałyby tylko osoby z odpowiednimi kwalifikacjami i wiedzą.

Pomysł zrobienia z nauczycieli urzędników nie jest żadnym novum. Eksperci przypominają, że już przed wojną w 1922 r. obowiązywała ustawa o służbie cywilnej, w skład której wchodzili m.in. nauczający w szkołach. Podobne rozwiązania nadal obowiązują w Niemczech, we Francji i w Hiszpanii.

Dolegliwy strajk

Nikt nie ma wątpliwości, że Karta nauczyciela, obowiązująca od stycznia 1982 r. jest przestarzałym aktem prawnym. Bo mimo że przez prawie 40 lat była wielokrotnie zmieniana, to wciąż zawiera liczne rozwiązania, które nie przystają do rzeczywistości. Wszystkie związki zawodowe chcą jej bronić, przyznają jednak, że są otwarte na dyskusje o zmianach. Na największy kompromis mogłaby pójść oświatowa Solidarność, która wielokrotnie podkreślała, że zgodziłaby się na zmniejszenie kilkunastu dodatków pod warunkiem zwiększenia wynagrodzenia zasadniczego.

Konkursy w szkołach

Z pewnością korzystnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie otwartego i konkurencyjnego naboru do pracy w szkołach i przedszkolach. Dyrektorzy tych placówek musieliby za każdym razem rozpisywać konkursy, do których każdy miałby równy dostęp. W efekcie w oświacie pracowaliby najlepsi.

– Nabór do służby cywilnej składa się z dwóch części: testu wiedzy, kolejnym etapem jest rozmowa kwalifikacyjna z najlepszymi, wcześniej wyłonionymi kandydatami – tłumaczy prof. Bogumił Szmulik, radca prawny i ekspert ds. służby cywilnej.

– Obecnie, zwłaszcza w małych miejscowościach, o pracy w szkole decydują koneksje rodzinne i towarzyskie dyrektora. A ogłoszeń o wakatach trudno szukać na stronie placówki – dodaje.


Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Więcej w artykule Dziennika Gazety Prawnej: KLIKNIJ TUTAJ

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *