Samorząd 30 lat później – czy jesteśmy bliżej ideału?

U źródeł powstania Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska leży właśnie takie myślenie. Poczucie, że jesteśmy współgospodarzami naszych wspólnot. To ta idea nas napędza. I to ona czasami wydaje nam się nieosiągalna. Ale nie widzimy alternatywy dla samorządu. Z drugiej strony, przez 30 lat, do problemów wspominanych przez Grażynę Kopińską, doszły kolejne.

Władze samorządowe zrobiły ze spółek komunalnych miejsca do załatwiania tego, czego nie da się załatwić inaczej. Trzeba dać coś koalicjantowi w radzie – może to być miejsce w spółce. Trzeba pokryć jakieś wydatki, niezbyt dobrze widziane przez lokalną społeczność  – zrobi to spółka. Trzeba wydać gazetę – też można podrzucić zadanie spółce.

Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast, otrzymali ogromną władzę przy okazji dużej reformy z końcówki lat dziewięćdziesiątych. Od 2002 roku są wybierani w wyborach bezpośrednich. Ich mocna pozycja – w połączeniu z możliwością dysponowania środkami z Unii Europejskiej i finansowanymi z nich przedsięwzięciami inwestycyjnymi –  spowodowało, że oderwali się od mieszkańców. Tak, jakby zastali swoje gminy drewnianymi, a chcieli zostawić murowanymi. W tym wielkim dziele ich życia nie było miejsca na słuchanie alternatyw.

Nauczyli się też propagandy. Około połowa samorządów prowadzi swoje media lub biuletyny stanowiące pochwałę zaradności władz samorządowych i opiewających sukcesy lokalnej wspólnoty.

A jednak lubimy samorządWedle CBOSu, w 2018 roku spośród instytucji władzy największym zaufaniem cieszyły się te, które są najbliżej obywatela, czyli władze lokalne w mieście lub gminie. Zaufanie do władz samorządowych deklaruje prawie dwie trzecie dorosłych Polaków Krytyków jest stosunkowo niewielu. Może widzą dalekosiężnie i obawiają się, że decyzje atrakcyjne dziś, przyniosą w przyszłości złe skutki. Może poważnie potraktowali słowa o swojej istotnej roli w samorządzie? Może chcą by ich potrzeby były brane pod uwagę? A może po prostu dbają o zasady i reguły?

Lubimy samorząd pomimo jego niedoskonałości.

Pomimo, że wiemy iż media władzy często przedstawiają rzeczywistość w lukrowanej formie, lubimy obraz z którego możemy być dumni. Obraz naszych świetnych szkół, przedszkoli, oferty kulturalnej.

Pomimo, że widzimy lokalne układy, widzimy też nowe chodniki, drogi, place zabaw i rozkwit naszych gmin.

Pomimo iż rzadko jesteśmy pytani o zdanie, i tak nie mamy czasu zabierać głosu. I w sumie nie mamy wielkiej do tego motywacji.

Pierwsze trzydzieści lat samorządów to stosunkowo stabilny wzrost i umacnianie się w lokalności. Ostatnio samorządy pokazały swoją siłę i możliwość zaistnienia ogólnopolskiego. Ochroniły obywateli przed niekonstytucyjnymi wyborami prezydenckimi 10 maja, które sprawiłyby że Polska stoczyłaby się w niedemokratyczną przepaść. Różne są głosy, kto ochronił obywateli. Moim zdaniem to postawa samorządów okazała się kluczowa. I władze samorządowe otrzymały za to ogromną wdzięczność mieszkańców. Ale stopniowo ta wdzięczność będzie się wyczerpywała. Coraz biedniejsze samorządy będą musiały myśleć o priorytetach, zwiększy się grupa niezadowolonych.

Paradoksalnie, być może te nadchodzące lata sprawią, że odżyje idea współodpowiedzialności za sprawy wspólne władz samorządowych i mieszkańców, wspólnego pilnowania efektywnego wydawania pieniędzy, przejrzystego informowania jak jest.

Tego nam wszystkim życzymy. Trzydziestolecie samorządności upływa w trudnych czasach. Ale teraz jest czas na niekonwencjonalne pomysły. Może kryzys pomoże nam w budowaniu wspólnoty samorządowej. W końcu dziś – dużo lepiej niż 30 lat temu – wiemy czym mógłby być samorząd.

Miasteczko lego

Obraz Brick101 na licencji CC BY-NC 2.0

Źródło: SOWP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *